Kliknij tutaj --> 🐭 po operacji raka prostaty forum
Każdego dnia z powodu raka prostaty umiera w Polsce ok. 10 mężczyzn. Chorują już nawet trzydziestolatkowie. To on był przyczyną śmierci Bronisława Cieślaka i . Po operacji raka prostaty. Rak prostaty zwykle atakuje mężczyzn po pięćdziesi. Mężczyzna cierpi na nocne oddawanie moczu. Co dolega 75-letniemu Zygmuntowi? (WIDEO)
Rak prostaty jest jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny. W wyniku leczenia mogą pojawić się dolegliwości stwarzające problemy natury higienicznej i socjalnej, np. nietrzymanie moczu czy zaburzenia funkcji seksualnych. Dlatego istotna jest wczesna diagnostyka i kompleksowe podejście do leczenia, obejmujące zarówno zabiegi chirurgiczne, jak i fizjoterapię.
28.03.2022, 22:07:03. Jeszcze 15 - 10 lat temu, gdy diagnozowani byli nasi najstarsi forumowicze, obowiązywała zasada, że przy rozsianym raku prostaty stosuje się leczenie tylko paliatywne; nie było mowy o operacji ani radioterapii.
Tak ja jestem już po operacji , która była wykonana przy pomocy robota da Vinci, 5 tyg temu. Odnośnie raka prostaty ,to jest to nowotwór złośliwy, czyli taki który daje przerzuty. Roksiaino
Ważne jest też, aby ograniczyć ryzyko tego, iż nastąpi nawrót raka prostaty. Po operacji czy po radioterapii zastosowanych u pacjentów, u których zdiagnozowany został rak prostaty, rokowania są pozytywne, ale odsetek chorych doświadczających nawrotów waha się pomiędzy 15 a 30 procent.
Site De Rencontre Homme Plus Agé. Zarówno prostatektomia radykalna jak i radioterapia z pól zewnętrznych na obszar gruczołu krokowego może być powikłana dysfunkcją erekcji. u części pacjentów sprawność seksualna powraca po kilku miesiącach na skutek regeneracji nerwów odpowiadających za wzwód, u części niestety nie. Poprawę możemy uzyskać stosując farmakoterapię - lekiem z wyboru jest Tadanafil, injekcje do ciał jamistych, wreszcie - u pacjentów u których te metody nie przyniosą oczekiwanego efektu - przez implantację protez ciał jamistych.
Stron: 1 2 Witam Wszystkich Chciałabym zapytać o pooperacyjne PSA. Dlaczego jest taka duża rozbieżność między zaleceniami lekarzy w kwestii wykonania pierwszego pooperacyjnego PSA? Jeden lekarz zleca po 4, inny po 6 tygodniach a kolejny po 3 miesiącach. Czy poziom PSA po radykalnej prostatektomii nie powinien od razu (powiedzmy w ciągu 2 tygodni) być ustabilizowany? Czy jeśli po 6 tygodniach jego poziom nie jest wymarzony to po 3 miesiącach można oczekiwać jeszcze jego spadku? Oczywiście przy założeniu, że operacja była doszczętna i nie ma mikroprzerzutów. I druga sprawa: po jakim czasie od PR wielkość PSA ujawni mikroprzerzuty np. w węzłach? Czy dopiero kiedy rak zaczyna znowu szaleć i tych komórek nowotworowych jest już dużo czy może wcześniej kiedy są ich "śladowe? ilości? pozdrawiam Witaj Mazulka Taka rozbieżność wynikać może ze standardów, które przyjęte są w różnych ośrodkach wykonujących prostatektomię. W moim przypadku zaleceniem było odczekanie 3 miesięcy do badania. Inni lekarze skracają ten czas do 4, czy 6 tygodni. Można oczywiście ten okres skrócić, ale w ten sposób naraża się pacjenta na stres związany z brakiem tzw. nieoznaczalnego poziomu PSA, którego każdy oczekuje. Długi czas po operacji wymagany do wykonania kontrolnego poziomu PSA związany jest z okresem połowicznego rozpadu PSA, który wynosi 2,3 dnia. Pytasz się, czy po trzech miesiącach można oczekiwać spadku. Jak najbardziej. Mój przypadek jest tu dowodem. Pierwsze badanie PSA wykonane w laboratorium, które ma umowę z CO i otrzymuję wynik 0,028 ng/ml. Lekarz ocenił ten poziom markera krótko - "mógłby być lepszy". Kolejne badanie po trzech miesiącach i wymarzone 0,003. Długi czas po operacji wymagany do wykonania kontrolnego poziomu PSA związany jest z okresem połowicznego rozpadu PSA, który wynosi 2,3 dnia. Oczywiście może być odwrotnie i poziom PSA może stopniowo wzrastać, lub się wahać. Wtedy zdecydowanie zalecamy czujność i powtórne badanie. Doświadczenie podpowiada, że badania najlepiej robić w laboratoriach przyszpitalnych, lub renomowanych (dobry sprzęt, procedury, itd.) Poziom PSA, powyżej którego stwierdza się niepowodzenie zabiegu radykalnego wynosi 0,2 ng/ml. W sytuacji gdy już na etapie kwalifikacji do prostatektomii są małe szanse, że będzie radykalna, ten próg przesuwa się niżej (0,1 ng/ml) i niezwłocznie po wygojeniu loży pooperacyjnej pacjenta kieruje się do radioterapeuty. Tu trzeba zaznaczyć, że ryzyko wystąpienia przerzutów rośnie w przypadku wysokiego wyjściowo PSA przed operacją (>25 ng/ml), przerzutów w węzłach chłonnych, zajętych marginesów cięcia chirurgicznego, przekroczenia przez nowotwór torebki gruczołu, a także wysokiego stopnia złośliwości (Gleason >7). Pozdrawiam Armands Witaj, Mazulka! 1. Dlaczego różni lekarze zlecają wykonanie badania PSA w różnych terminach po operacji? Czasem mam wrażenie, że zależy to od stopnia ich ciekawości. No i od tego, czy badanie ma być płatne czy prywatne. "Ustawowy" termin to 3 miesiące. Sensowny - 4-6 tygodni. Sensowny, czyli taki, z którego już jakieś wnioski można wyciągnąć. 2. Po udanej operacji teoretycznie ustaje produkcja PSA, czyli powinno być ono nieoznaczalne. Ale nie od razu. We krwi krąży wciąż, stare, wyprodukowane przed operacją, PSA. Okres tzw. połowicznego rozpadu, zaniku, PSA wynosi 2,7-3,5 dni. Czyli po każdych trzech dniach tego PSA jest o połowę mniej. Logicznie - jeśli przedoperacyjne PSA było wysokie, dłużej zanika. Druga sprawa - podczas operacji, przy cięciu nowotworu, może dojść do wzrostu PSA. Ale po kilku, kilkunastu tygodniach, wszystko się wyjaśnia. 3. W ciągu kilku miesięcy po operacji PSA może ciągle spadać, może delikatnie fluktuować, ważne, by nie było stałego wzrostu. Powodem tego mogą być pozostałości zdrowej tkanki prostaty, np. na oszczędzonych pęczkach nerwowo-naczyniowych. One są wrośnięte w torebkę prostaty, a oskrobać ich wszak nie można. Dlatego pooperacyjne PSA nigdy nie będzie zerowe. Poza tym czyta się o innych, poza-prostatowych źródłach wydzielania PSA, ale jeśli nawet, to są minimalne ilości. 4. Przerzuty, czyli tzw. przetrwały nowotwór, "widoczny" jest od razu, w postaci nieidealnego i wzrastającego PSA. W badaniach obrazowych widać je później, gdy osiągną już jakieś minimalne wymiary, chyba ok. pół cm. W badaniach PET widać mniejsze zmiany. Nowotwór zawsze "szaleje" czyli rośnie w sposób niekontrolowany, nawet gdy są jego śladowe ilości, widać to po wzrastającym PSA. W ocenie stanu po operacji, rola badania PSA jest nie do przecenienia. Dziękuję, potraficie wytłumaczyć jak przysłowiowej krowie na rowie. Uspokoiliście mnie ( 15:46:10)Mazulka napisał(a): [ -> ]Dziękuję, potraficie wytłumaczyć jak przysłowiowej krowie na rowie. Uspokoiliście mnie Masz poczucie humoru Mazulka a są (były) powody do obaw? Pozdrawiam Armands W sytuacji kiedy o mały włos przegapilibysmy moment uchwycenia raka w ryzy teraz musimy byc czujni. Pierwsze pooperacyjne PSA to niestety nie koniec historii z RGK. Czujność będzie włączona juz na zawsze... ( 15:18:06)Mazulka napisał(a): [ -> ]W sytuacji kiedy o mały włos przegapilibysmy moment uchwycenia raka w ryzy teraz musimy byc czujni. Pierwsze pooperacyjne PSA to niestety nie koniec historii z RGK. Czujność będzie włączona juz na zawsze... Fakt info o nowotworze zmienia wiele w źyciu całej rodziny. Czujność jest nieodzowna w postępowaniu w kaźdej chwili, by cieszyć sie źyciem trzeba nauczyć się jak źyć z w/w odium . Radości z wielkich i małych zdarzen źyczę Jędrek Widzę, że pisaliśmy jednocześnie z Armandsem. Jak to się można pięknie uzupełniać! Tato ma zleconą kontrolną kolonoskopię. Rok temu miał to badanie (w ramach profilaktyki), zostały wycięte dwa polipy a trzeci płaski pozostał, pobrano z niego wycinek do przebadania. Gastrolog w związku z tym zlecił teraz kontrolne badanie a my nie wiemy czy to nie za wcześnie po operacji prostaty (2 miesiące temu)? Może pytanie głupie ale ktoś zasiał wątpliwość, że jedno jest obok drugiego a przy operacji były problemy (wcześniejsze ostre zapalenie pozostawiło spory bałagan, posklejane tkanki w okolicach jelita grubego- o ile dobrze zrozumiałam co mówił operator). Nie wiemy czy robić je teraz czy poczekać jeszcze? Mazulka, w moim przypadku lekarz gastroenterolog zażądał pisemnej zgody prowadzącego urologa. Myślę, że nie było to asekuranctwo, ale rozwaga z jego strony. Urolog dał zgodę i kolonoskopia się odbyła i na szczęście bez żadnych niespodzianek. W wypadku taty, jak najbardziej wskazana rozwaga i termin badania powinniście skonsultować! Pozdrawiam Armands Skonsultowałam się z urologiem prowadzącym tatę i zalecił odczekać jeszcze co najmniej miesiąc. To rozsądna decyzja. A tak na marginesie problemów z jelitami, to może warto rozważyć stosowanie Colon-u C (lub innej wersji podobnej mieszanki błonnika) oraz Kurkumy. Ja przed kolonoskopią stosowałem przez miesiąc błonnik i jak się podczas badania okazało, to z dobrym skutkiem. Jelito było pięknie oczyszczone i badanie" poszło jak po maśle" Co do wpływu kurkumy na jelita, to w internecie znajdziesz wiele dobrych opinii. Oczywiście, kurkuma może uczulać i to trzeba zawsze brać pod uwagę! Pozdrawiam Armands W chwili obecnej bliski znajomy rozpoczął walkę z rakiem prostaty. Ponieważ jesteśmy krok przed nim więc na ile potrafimy staramy się pomóc. Stąd temat raka prostaty cały czas jest u nas na tapecie. O ile wiem komórki nowotworowe rozsiewają się po organizmie drogą węzłów chłonnych i naczyń krwionośnych. A co z nerwami? Naciekanie pni nerwowych stwierdzane w biopsji jest negatywnym czynnikiem prognostycznym - bo rak szybciej zajmuje prostatę?? Jakie znaczenie ma stwierdzenie tego naciekania na późniejsze ryzyko wznowy? Nie znajduję nigdzie wyjaśnień tej kwestii. U mojego taty biopsja nie "trafiła" na naciekanie przestrzeni okołonerwowych a w histopatologii pooperacyjnej też jest informacja o ogniskowej neuroinwazji. Może głupio rozumuję, ale czy rak może przyczepić się do nerwów i wędrować dalej? Co do tego naciekania pni nerwowych, to kiedyś pacjent z tego forum napisał, jak mu to lekarz obrazowo wytłumaczył. Przez prostatę przebiegają nerwy, każdy - obrazowo mówiąc - jakby w takiej rurce. Czyli dookoła nerwu jest trochę przestrzeni, trochę pustki. Jeśli komórki nowotworowe "wepchają się" w tę przestrzeń, mówimy o naciekaniu pni nerwowych, albo o neuroinwazji. Niektórzy lekarze uważają neuroinwazję za niekorzystny czynnik prognostyczny, pewnie uważając, że przez taką pustą, wolną ścieżkę, łatwiej wyjść z prostaty. Inni lekarze są zdania, że jest to sprawa bez znaczenia, bo o agresywności nowotworu decydują inne jego cechy. Forum niemieckie to jest to: Trzeba zmienić język na angielski i czyta się swobodnie. ( 09:13:51)Mazulka napisał(a): [ -> ]W chwili obecnej bliski znajomy rozpoczął walkę z rakiem prostaty. Ponieważ jesteśmy krok przed nim więc na ile potrafimy staramy się pomóc. Stąd temat raka prostaty cały czas jest u nas na tapecie. O ile wiem komórki nowotworowe rozsiewają się po organizmie drogą węzłów chłonnych i naczyń krwionośnych. A co z nerwami? Naciekanie pni nerwowych stwierdzane w biopsji jest negatywnym czynnikiem prognostycznym - bo rak szybciej zajmuje prostatę?? Jakie znaczenie ma stwierdzenie tego naciekania na późniejsze ryzyko wznowy? Nie znajduję nigdzie wyjaśnień tej kwestii. U mojego taty biopsja nie "trafiła" na naciekanie przestrzeni okołonerwowych a w histopatologii pooperacyjnej też jest informacja o ogniskowej neuroinwazji. Może głupio rozumuję, ale czy rak może przyczepić się do nerwów i wędrować dalej? Gdzieś miałem link do artykułu w którym ryzyko rozsiewu nowotworu za pomocą układu chłonnego traktowano jako "'zdecydowanie większe" niż drogą układu krwionośnego (angioinwazja). Było tam uzasadnienie i postaram się znaleźć ten artykuł. Jak to mam się do neuroinwazji, tego nie wiem, ale pewne jest jedno - układ nerwowy, który obejmuje gruczoł krokowy ( w tym słynne wiązki Walsha) również jest potencjalną droga do rozsiewu nowotworu poza stercz. Niestety nowotwór potrafi "przyczepić się do nerwów i wędrować dalej" o czym świadczą opisy pooperacyjnej histopatologii. Pozdrawiam Armands ( 17:24:31)Dunolka napisał(a): [ -> ]Co do tego naciekania pni nerwowych, to kiedyś pacjent z tego forum napisał, jak mu to lekarz obrazowo wytłumaczył. Dunolka jeszcze zamarudzę, bo kiedy klikam w tego linka to otwiera się lista wszystkich "topików" i nie wiem gdzie znaleźć ten właściwy. ( 09:13:51)Mazulka napisał(a): [ -> ]Naciekanie pni nerwowych stwierdzane w biopsji jest negatywnym czynnikiem prognostycznym - bo rak szybciej zajmuje prostatę?? Chyba dla komfortu życia pacjenta bo do tej pory chirurdzy nie potrafili preparować nerwów jeśli wokół zawinęły się komórki rakowe. Stąd słynne wiązki trafiał szlag. Cytat:Jakie znaczenie ma stwierdzenie tego naciekania na późniejsze ryzyko wznowy? Takie samo jak wycięcie guza. Co przepadnie razem z guzem to przepadnie głupio rozumuję, ale czy rak może przyczepić się do nerwów i wędrować dalej? Wspinać się jak po linie? Nie układ nerwowy to nie park linowy dla raka prostaty. Ten rak daje przerzuty tylko w swoje ulubione miejsca i inne omija. Ciekawe jest, że NanoKnife demolując prostatę i w niej raka nie niszczy nerwów. Na dzisiaj jest jedyna taka znana mi technologia. Po operacji wiązki mają się równie dobrze przed. Czyli wiązki czy inaczej pęczki wycina się standardowo jeśli biopsja ujawnia neuroinwazję a jeśli nie to zachowuje się je czy źle rozumuję? ( 18:40:02)Mazulka napisał(a): [ -> ]Dunolka jeszcze zamarudzę, bo kiedy klikam w tego linka to otwiera się lista wszystkich "topików" i nie wiem gdzie znaleźć ten właściwy. Ten "właściwy", czyli opisujący, na czym polega naciekanie przestrzeni około nerwowych, to był lata temu, i na pewno go nie znajdę. Dałam ci po prostu namiary na ciekawe forum. Nota bene, jest tam też dział, poświęcony rakowi napisał(a): Chyba dla komfortu życia pacjenta bo do tej pory chirurdzy nie potrafili preparować nerwów jeśli wokół zawinęły się komórki rakowe. Stąd słynne wiązki trafiał szlag. Naciekanie pni nerwowych, przestrzeni około nerwowych, czy jak to jeszcze inaczej zwą, nie ma nic wspólnego z wiązkami naczyniowo-nerwowymi. To nie o te "nerwy" chodzi. Chodzi o "nerwy" w prostacie, w środku prostaty. Naciekanie wiązek naczyniowo-nerwowych oznacza wyjście nowotworu z prostaty, czyli przekroczenie torebki, co jest problemem innym, samym w sobie negatywnym. Wiązki są jakby przyklejone do torebki. Żeby je ocalić, trzeba je "wypreparować", czyli oderwać od tej torebki. Zwykle delikatne wiązki się ulegają przy tym większemu lub mniejszemu sponiewieraniu. Czasem (często?) przyczepi się do nich jakiś fragment torebki prostaty (teoretycznie zdrowej tkanki), i stąd też śladowe ilości PSA u "oszczędzonych" pacjentów. Ale to osobny problem. [quote pid='2584' dateline='1471033715'] Naciekanie pni nerwowych, przestrzeni około nerwowych, czy jak to jeszcze inaczej zwą, nie ma nic wspólnego z wiązkami naczyniowo-nerwowymi. To nie o te "nerwy" chodzi. Chodzi o "nerwy" w prostacie, w środku prostaty. [/quote] W takim razie proszę o rozjaśnienie. Co to ma wspólnego z rozsiewaniem raka prostaty skoro zdaniem przynajmniej niektórych lekarzy, jak twierdzisz, pogarsza rokowania? Jakieś żródła? Stron: 1 2
Pan Marek od 1981 r. pracował w Polskich Liniach Oceanicznych. W tym czasie jako młody człowiek zwiedził cały świat. W późniejszych latach rozpoczął pracę jako oficer elektroautomatyk na statkach pływających w Singapurze, gdzie przepracował przez 24 lata. Łącznie spędził 37 lat na morzu. Po ukończeniu 65. lat postanowił zakończyć pracę na morzu. Przyznaje, że na lądzie czas płynie zupełnie inaczej, jest osobą aktywną, mieszka z żoną w domku jednorodzinnym pod lasem, w okresie letnim kilka miesięcy spędza w swoim apartamencie nad morzem. Pan Marek ma dwie wnuczki, z którymi dzieli każdą możliwą chwilę. Gdy usłyszał diagnozę: nowotwór prostaty, jego świat wywrócił się do góry nogami. Z Panem Markiem Kozińskim o nowotworze prostaty rozmawia red. Marcelina Dzięciołowska. Pana przygody robią wrażenie! W Pana zawodzie należy wykonywać cyklicznie szereg badań, prawda? Tak, co roku należy wykonywać Świadectwo Zdrowia w ramach przedłużenia dyplomu. Jakie badania są niezbędne? Wszystkie możliwe. Jednak w przypadku nowotworu to się nie sprawdziło, bo nowotwór może się rozwinąć na kilka miesięcy po uzyskaniu Świadectwa Zdrowia. Trzeba na własną rękę takich rzeczy pilnować. Czy przez cały czas, gdy wymagano od Pana zaświadczeń potwierdzających zdolność do pracy, nigdy nie było żadnych niepokojących wyników? Absolutnie nie, zawsze byłem okazem zdrowia, moje wyniki były wzorowe. W roku, w którym znalazł się nowotwór miałem stuprocentowe Świadectwo Zdrowia, czyli w pracy by to nie przeszkodziło. Zdrowie mi dopisywało, a nowotwór został wykryty przez nadgorliwość. Jak to? Miałem dwumiesięczny urlop i postanowiłem ten czas przeznaczyć na “bieganie” po lekarzach. Kiedy wypraszano mnie drzwiami, ja wracałem oknem. Zrobiłem także koronarografię, wtedy leżałem kilka dni w szpitalu. Miałem także badania ciśnienia, EKG wysiłkowe - wszystko wyszło dobrze. Żadne z badań wykonywanych w ramach Świadectwa Zdrowia nie wskazywało na to, że mogę mieć raka. Czyli raka wykryto u Pana w ramach badań profilaktycznych. Nie pojawiły się żadne niepokojące objawy? Nie było żadnych objawów. Dzięki mojej zawziętości wykryto go wcześnie. W innym przypadku mogłoby dojść do przedostania się komórek nowotworowych do obiegu krwi lub przerzutów i byłoby jeszcze gorzej. A gdyby dostał się do szpiku, to rokowania są bezwzględnie złe. Rak prostaty: jakie daje objawy? Co było dalej? Będąc w Polsce udałem się do bardzo cenionego chirurga onkologa, gdzie USG pokazało, że prostata jest powiększona, czyli miałem lekki stan zapalny. Otrzymałem odpowiednie leki i wyleciałem do Rijeki na miesiąc, prowadziłem spokojny tryb życia, brałem leki, lekka praca bez odrobiny alkoholu w tym czasie. Co się wydarzyło, gdy Pan wrócił? Po miesiącu brania leków wróciłem do Szczecina. Poszedłem do lekarza, który wtedy wykrył grudkę. Lekarz stwierdził, że dzieje się coś bardzo poważnego, czas naglił żeby jak najszybciej zrobić badania. Dostałem skierowanie na MRA, termin oczekiwania wynosił około pół roku. Jaki był rezultat tego badania? Wynik wykazał duże prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu. Wówczas wróciłem z tym wynikiem do mojego lekarza, który wtedy złapał się za głowę - rak był już w rozwoju. Chcąc to potwierdzić, zlecono mi jeszcze biopsję, na którą musiałem poczekać dwa miesiące. Wynik otrzymałem w styczniu 2018 r., jedna ze stron prostaty była zupełnie “czysta”, natomiast na drugiej było widać 20 proc. rozwijającego się nowotworu. Jaka była Pana reakcja na tę diagnozę? Załamałem się. Pamiętam, że wtedy młody rezydent mnie pocieszał i zapewniał, że to wszystko da się leczyć. Co Pana najbardziej martwiło w tej trudnej sytuacji? Że prostatę będzie trzeba wyciąć. Mając 63 lata wiedziałem, że to się skończy pieluchami, że to będzie koniec ze współżyciem, świat się po prostu zawali… Dostałem skierowanie do szpitala na wycięcie. Na szczęście ten rezydent, z którym rozmawiałem podał mi adres szpitala, w którym zajmą się leczeniem mojego nowotworu oraz zapewnił, że tak inwazyjna operacja nie będzie konieczna. Nie było to jednak leczenie refundowane. Rozumiem, że Pan się nie zgodził na wycięcie prostaty? Oczywiście, że nie! To byłaby najgorsza rzecz, jaką mógłbym zrobić. Nie zgodziłem się na wycięcie prostaty, nie wyobrażałem sobie, że nie będę aktywny seksualnie. Byłem osobą niezmiernie aktywną, oficerem w Singapurze, nie mieściło mi się w głowie takie rozwiązanie! Co Pan zrobił? Zadzwoniłem do Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku i powiedziałem, że muszę jeszcze polecieć do pracy na kilka miesięcy, ale miałem już wszystkie niezbędne wyniki badań potwierdzające obecność nowotworu, dostałem odpowiedni zastrzyk - była to tzw. kastracja hormonalna, która wstrzymuje całkowicie rozwój choroby, więc poleciałem. Krążył Pan pomiędzy pracą a chorobą. Tak. Po powrocie do domu miałem już wyznaczony termin pobytu w szpitalu, więc wsiadłem w pociąg i udałem się na miejsce. Kiedy dojechałem, przydzielono mi osobny pokój, rozpakowałem swoje rzeczy, odpocząłem, a następnie odwiedziło mnie wielu lekarzy różnych specjalizacji, także anestezjolog. Wykonano mi również niezbędne badania, od których zależało, czy nadaję się do zabiegu HIFU (nowoczesna metoda leczenia o niewielkiej inwazyjności - przyp. redakcji). Rozumiem, że nie było żadnych przeciwwskazań do HIFU? Kiedy odbył się zabieg? Nie było. W drugiej dobie pobytu byłem już gotowy do zabiegu, poddano mnie całkowitej narkozie. Zabieg trwał 2-3 godziny, obudziłem się następnego ranka na swoim łóżku. Obok mnie leżał Pan, który też był po zabiegu HIFU. Z racji tego, że nie pamiętałem niczego od zeszłego południa, to zapytałem, czy nie wygadywałem jakichś dziwnych rzeczy związanych z pracą, na przykład tego, że byłem w Iraku, bo przez kolejne pięć lat nie powinienem zdradzać szczegółów z tym związanych. Konsylium lekarzy oceniło, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i usłyszałem, że mogę wracać do domu. Ulżyło Panu? Zdecydowanie tak, zwłaszcza że gdybym zgodził się na operację, którą mi zaproponowano, czyli wycięcie prostaty, to czekałaby mnie także chemioterapia. HIFU wyklucza chemioterapię, jest to leczenie ultradźwiękami i umożliwia w ten sposób pozbycie się raka. Autor: Archiwum prywatne Gruczoł krokowy nie ucierpiał na tym w żaden sposób? W żaden. Nie mam żadnego śladu po tym zabiegu. Wszystkie naturalne funkcje, jak na przykład oddawanie moczu zostały przywrócone po ok. 24 godzinach, bezpośrednio po zabiegu miałem założony cewnik. Otrzymał Pan jakieś szczególne zalecenia po zabiegu? Przepisano mi też leki i zalecono, żebym za pół roku wykonał badania kontrolne, głównie MR. Zostałem poproszony o niewykonywanie ciężkich czynności przez jakieś dwa miesiące. Ja nie mogłem tyle czekać i po miesiącu wyleciałem do pracy. W Singapurze nikt nie wiedział o moich zdrowotnych przebojach. Jakie były wyniki badań po 6 miesiącach? Pojechałem do Otwocka jako pacjent komercyjny. PSA wynosiło chyba 0,7, a więc tyle co nic. Wykonano mi USG prostaty i inne niezbędne badania, których wyniki okazały się być doskonałe. Z tymi wynikami udałem się też do swojego lekarza w Szczecinie, który powiedział jednoznacznie, że szans na powrót nowotworu nie ma. Kolejne badania miałem wykonywać kontrolnie co rok. Od tamtego czasu minęło kilka lat. Czy do tej pory wyniki badań kontrolnych były w porządku? Tak, jak najbardziej. PSA nadal wynosiło 0,7, reszta wyników też w normie. Kilka dni temu byłem na USG prostaty, również wszystko jest dobrze. Jak wyglądało Pana życie po zabiegu? Przez pierwszy rok od HIFU miałem ogromny problem z erekcją, właściwie jej nie było. Było z tym bardzo słabo, więc poprosiłem lekarza o wsparcie i otrzymałem receptę na lek na erekcję. Czy żona o tym wiedziała? Oczywiście, że nie. Nie było czym się chwalić. Ważne, że była zadowolona z efektów. Teraz już absolutnie nie muszę ich brać, erekcja występuje w sposób naturalny i funkcje najważniejsze są zachowane. Chciałabym poruszyć jeszcze temat emocji. Proszę opowiedzieć, jak się Pan czuł w trakcie zmagań z chorobą? Co pomogło Panu przejść przez ten proces? Na początku się wściekłem, była pełna załamka. Przede wszystkim bałem się, że to będzie koniec mojego życia seksualnego, koniec z normalnym siusianiem, noszenie pieluch. Ja tego wszystkiego nie dopuszczałem do swoich myśli, nie dopuszczałem też, że w ogóle mógłbym przestać pracować. Podjąłem decyzję wylotu i zostałem sam. Utrzymywał Pan wtedy kontakty z rodziną? Miałem tylko kontakt telefoniczny z rodziną, która mnie wspierała, ale na statku byłem z tym zupełnie sam, można powiedzieć, że byłem w odosobnieniu przez okres trzech miesięcy. Nie było żadnego odwrotu, nie miałem gdzie pójść, nie było także mowy o uzyskaniu opieki medycznej tam na miejscu, bo w krajach arabskich medycyna jest na innym poziomie. Gdyby dodatkowo ktokolwiek z pracy dowiedział się, że jestem chory, to od razu odesłano by mnie do domu. Byłem z tym sam, ale broniłem się. Co było dalej? W pracy nie widział, że jest coś nie tak, pracę miałem lekką i wykonywałem ją każdego dnia. Po powrocie domu była wokół mnie ogromna burza. W pewnym momencie nie wierzyłem, że ta diagnoza jest w ogóle prawdziwa, mając wcześniejszy wynik PSA, który wynosił 6,00 poszedłem na ponowne badanie, które wykazało PSA równe 8,00. Po okresie miesiąca PSA cały czas wzrastało. Czułem, że decyzja o tym, żeby wyjechać była słuszna, bo szargały mną ogromne nerwy, co mogłoby niestety negatywnie wpłynąć na relacje rodzinne. Żona starała się mi pomóc, udało jej się porozmawiać z osobami, które przeszły resekcję prostaty. Czego się dowiedziała Pana żona? Że to coś okropnego, po prostu piekło i że gdyby wiedzieli, że istnieje w Polsce ratunek w postaci HIFU, to nie zastanawialiby się nad tym, aby sprzedać auto czy się zapożyczyć, byle tylko nie przechodzić przez to, przez co musieli przejść. Jak wynika z tego, co udało mi się a stronach klinik wykonujących zabiegi HIFU, usługa taka to koszt rzędu 25 tys. w górę. Z jednej strony to wspaniała wiadomość, że istnieje inna możliwość niż inwazyjna operacja, z drugiej jednak nie każdy może sobie na taki zabieg pozwolić. Osoby, z którymi rozmawiałem i które wiedzą o tym, że istnieje możliwość przeprowadzenia zabiegu HIFU bez wahania zadeklarowały, że wolałyby sprzedać majątek niż się męczyć. I ja to doskonale rozumiem. W takich sytuacjach drogie auta i luksusy nie są ważne, bo zdrowie to rzecz, która cieszy najbardziej - wiem to po sobie. Wcześniej wspomniał Pan, że zawsze był osobą aktywną, pełną sił i chęci do życia. Proszę powiedzieć, jak wygląda życie po raku w Pana przypadku? Kilka tygodni po zabiegu czułem się już na tyle dobrze, że nie wracałem myślami do choroby. Wyleciałem przecież wtedy do pracy. Temat raka po prostu zniknął. Na co dzień uprawiam wiele sportów. Jakie sporty Pan uprawia? Nordic walking, pływanie, czynny sport - lekka sztanga, delikatny jogging to dla mnie chleb powszedni, moja normalność. Mam własną siłownię, więc chętnie z niej korzystam każdego dnia, pracuję nad brzuszkiem i tak dalej. Cały czas dbam, aby waga nie poszła za wysoko. Odciąłem się całkowicie od myśli o pracy, jestem na emeryturze i prowadzę bardzo rekreacyjny tryb życia. Nie tęskni Pan za pracą? Trochę mnie ciągnęło, ale wybuchła pandemia, więc zrezygnowałem. Może to był znak, że czas przejść na emeryturę. Dziękuję za rozmowę. Chyba tak. Dziękuję. Redaktorka od lat związana z branżą medyczną. Specjalizuje się w tematyce zdrowia i aktywnego stylu życia. Prywatne zamiłowanie do psychologii inspiruje ją do podejmowania trudnych tematów w tej dziedzinie. Autorka cyklu wywiadów z zakresu psychoonkologii, którego celem jest budowanie świadomości oraz przełamywanie stereotypów na temat choroby nowotworowej. Wierzy, że odpowiednie nastawienie psychiczne jest w stanie zdziałać cuda, dlatego propaguje profesjonalną wiedzę, w oparciu o konsultacje ze specjalistami.
Ryzyko nawrotu raka prostaty (miejscowego lub układowego) w ciągu 10 lat po prostatektomii lub radioterapii wynosi 27-53%. W ciągu 5 lat po początkowym leczeniu, 16 do 35% pacjentów otrzymuje leczenie przeciwwstrząsowe. Wcześniej nawrót był rozumiany jako guz, wyczuwalny przez odbytnicę, jak również odległe przerzuty. Za nawrót uważa się wzrost poziomu PSA. Kryterium do wystąpienia nawrotu po prostatektomii jest zwykle uważane za poziom PSA 0,2 ng / ml lub więcej w dwóch kolejnych pomiarach. Nawrót po radioterapii, zgodnie z kryteriami ASTRO, można powiedzieć z trzema kolejnymi wzrostami PSA. [1], [2], [3], [4], [5], [6] Badanie dotyczące podejrzenia nawrotu raka prostaty Aby potwierdzić nawrót ze wzrostem poziomów PSA, zwykle wykonuje się badanie fizykalne, USG, CT lub MRI miednicy, biopsję łożyska guza i obszar zespolenia. W przypadku braku objawów, badania te rzadko wykazują nowotwór, ponieważ wzrost poziomu PSA zwykle występuje 6-48 miesięcy przed widocznym nawrotem. Badanie palcem na poziomie zerowym lub bardzo niskim PSA zwykle nie działa. Wraz ze wzrostem poziomu PSA, MRI małej miednicy, CT jamy brzusznej i scyntygrafii kości są przepisane, ale z powodu niskiej czułości i swoistości dla wczesnego nawrotu, badania te są słabo informacyjne. Wraz ze wzrostem PSA po prostatektomii wynik scyntygrafii jest dodatni tylko u 4,1% pacjentów. Prawdopodobieństwo wyniku dodatniej scyntygrafii nie przekracza 5%, dopóki poziom PSA nie osiągnie 40 ng / ml. Średni poziom PSA, przy którym scyntygrafia wykrywa przerzuty, powinien przekraczać 60 ng / ml, a tempo wzrostu PSA wynosi 22 ng / ml na rok. Poziom i tempo wzrostu zawartości PSA pozwalają przewidzieć wynik scyntygrafii, a tempo wzrostu PSA jest wynikiem CT. Tak więc, przy poziomie PSA mniejszym niż 20 ng / ml lub tempie zwiększania PSA mniejszym niż 20 ng / ml na rok, scyntygrafia i TK nie przynoszą dodatkowych informacji. Endorektalny obraz rezonansu magnetycznego ujawnia wznowę miejscową u 81% pacjentów ze średnim poziomem PSA wynoszącym 2 ng / ml. PET jest zalecany do wczesnego rozpoznawania nawrotów różnych nowotworów. Scyntygrafia z przeciwciałami na antygen błony stercza (prostoscintis) jest jedną z nowych metod wykrywania nawrotów. Jego dokładność diagnostyczna sięga 81%. Bez względu na poziom PSA, metoda ujawnia występowanie nawrotu u 60-80% pacjentów, co może pomóc w wyborze taktyki leczenia. Scyntygrafia z tymi przeciwciałami jest dodatnia u 72 z 255 pacjentów z poziomem PSA wynoszącym 0,1-4 ng / ml po prostatektomii, a kumulację izotopu obserwuje się na dowolnym poziomie PSA. Biopsja strefy zespolenia pozwala na nawrót tylko u 54% pacjentów. Jedynie w obecności formacji wyczuwalnej lub hipoechogenicznej prawdopodobieństwo uzyskania wyniku dodatniego wynosi blisko 80%. Istnieje wyraźna zależność pomiędzy wykładnik i PSA: zawartość PSA mniej niż 0,5 ng / ml pozytywny skutek u 28% pacjentów z poziomem PSA większa niż 2 ng / ml - 70% pacjentów w świetle tych danych, biopsji obszaru zespolenia zwykle nie brać pod uwagę poziom PSA i jego podwojenie. Ponadto, przeżycie z udowodnionymi nawrotami jest mniej więcej takie samo, jak w przypadku rejestrowanego izolowanego wzrostu PSA. Zgodnie z zaleceniami ASTRO, ze wzrostem poziomów PSA po radioterapii, nie jest wskazana biopsja gruczołu krokowego. Jednak biopsja ma kluczowe znaczenie w rozwiązaniu problemu prostatektomii lub HIFU u takich pacjentów. Po radioterapii (zdalne lub brachyterapii) biopsję wykonuje się zwykle nie wcześniej niż 18 miesięcy po kriodestrukcji lub 6 miesięcy po zniszczeniu ultrasonograficznym. [7], [8], [9], [10], [11], [12] Leczenie nawrotu raka prostaty Leczenie nawrotu raka prostaty po radykalnej prostatektomii Czas i taktyka leczenia ze wzrostem poziomów PSA po prostatektomii lub radioterapii powodują dyskusję. W przypadku nawrotu choroby po operacji może oglądać naświetlanie złoża nowotworu, terapia HIFU nawrót hormonoterapię raka gruczołu krokowego (w tym połączeniu, przerywany lub łącznego stosowania finasterydu i antyandrogenów), jak również połączenie z chemioterapią i hormonoterapią. Te metody mają również zastosowanie w przypadku nawrotów po radioterapii. Hormonoterapia Przy wysokiej PSA przedoperacyjnym (20 ng / m Gleason słabo większe niż 7, to działanie i nierodnikowych guzy mestnorasprostranonnyh pT 3b, Pt x N 1 ) nadaje się najwcześniej hormonu. Jednak jego wpływ na przeżycie nie został jeszcze ustalony. W przypadku wczesnej terapii hormonalnej przerzuty występują rzadziej niż w przypadku opóźnienia, przeżycie w obu przypadkach jest w przybliżeniu takie samo. Konieczność testowania hormonu potwierdza MRS, w której nawrotów stwierdzono u wszystkich pacjentów, którzy otrzymali leczenie promieniowania na wzrost PSA następującym prostatektomii dla nowotworów pT 3b, Pt x N 1 i 8 słabo Gleason. Monoterapia antyandrogen leków pacjenci tolerują lepsze niż kombinacja (czasami występują uderzenia gorąca, obniżenie potencji, utrata libido), lecz antyandrogeny powoduje ginekomastii i bóle sutków. U pacjentów bez odległych przerzutów bikalutamid (150 mg / dobę) znacznie zmniejsza ryzyko progresji choroby. Tak więc antyandrogeny mogą być alternatywą dla kastracji ze wzrostem poziomów PSA po leczeniu radykalnym (szczególnie u stosunkowo młodych pacjentów bez współistniejących chorób). Obserwacja nawrotu raka prostaty Dynamiczna obserwacja jest zwykle wykonywana na indeksie Gleasona mniej niż 7, późno (2 lata po zabiegu) wzrost poziomu PSA i czas jego podwojenia ponad 10 miesięcy. W takich przypadkach mediana czasu do wystąpienia przerzutów wynosi 8 lat, a mediana czasu od wystąpienia przerzutów do wystąpienia śmierci wynosi kolejne 5 lat. HIFU-terapia Ostatnio pojawiło się coraz więcej danych o wynikach HIFU-terapii nawrotów lokalnych po RP. Najczęściej nawrót jest wykrywany za pomocą TRUS i jest potwierdzany histologicznie (biopsja). Niemniej jednak, terapia HIFU-terapii opóźnia termin wyznaczenia terapii hormonalnej. Dokładne dane dotyczące przeżycia są nieobecne. Zalecenia kliniczne dotyczące leczenia nawrotów po prostatektomii Z lokalnym nawrotem i poziomem PSA poniżej 1,5 ng / ml, radioterapią do 64-66 Gy, Jeśli pacjent jest osłabiony lub nie ma napromieniowania, miejscowe nawroty mogą skutkować dynamiczną obserwacją Wraz ze wzrostem poziomu PSA, wskazującym na nawrót układowy, pokazano terapię hormonalną, która zmniejsza ryzyko przerzutów. Jako leczenie hormonalne można stosować analogi gonadoliberyny, kastrację lub bikalutamid (150 mg / dzień). Leczenie nawrotu po radioterapii Większość pacjentów z nawrotem po radioterapii otrzymuje terapię hormonalną (do 92%). Bez leczenia czas od wzrostu PSA do wystąpienia nawrotu wynosi około 3 lata. Oprócz terapii hormonalnej w przypadku nawrotu po napromienianiu możliwe jest miejscowe leczenie - prostatektomia, terapia HIFU, krioterapia, brachyterapia. Prostatektomia nie była szeroko stosowana z powodu częstych powikłań (nietrzymanie moczu, uszkodzenie odbytnicy), a także ze względu na wysokie ryzyko wznowy miejscowej. Jednak przy starannym doborze pacjentów operacja ta może zapewnić długi okres bez nawrotów, Według najnowszych informacji. 5 lat przeżycie bez choroby po radioterapii odpowiada po prostatektomii podstawowej, przeprowadzono w tych samych fazach choroby, 10 lat współczynnik przeżycia wynoszący 60-66%. W ciągu 10 lat od progresji guza umiera 25-30% pacjentów. W konkretnych guzach, komórki nowotworowe w nieobecności węzła margines resekcji pęcherzyk nasienny inwazji i chłonnych częstości przeżycia bez choroby osiąga 70-80% w stosunku do 40-60% w nowotworach mestnorasprostranonnyh. Prostateektomia z nawrotem miejscowym jest uzasadniona z powodu braku ciężkich chorób współistniejących, spodziewanego ŻYCIA co najmniej 10 lat, guza o indeksie Gleasona poniżej 7 i poziomu PSA mniejszego niż 10 ng / ml. W innych przypadkach przed operacją trudno jest określić częstość występowania guza, co zwiększa ryzyko przedniego lub całkowitego wytrzeszczenia, powikłań, a także nawrotów. Dynamiczne monitorowanie pacjentów z prawdopodobną wznową miejscową (z grupy niskiego ryzyka, z późnym nawrotem i powolnym wzrostem poziomu PSA), zostało ustalone przeciwko wielokrotnemu radykalnemu leczeniu. Analiza retrospektywna nie wykazała korzyści terapii hormonalnej w porównaniu z obserwacją dynamiczną w czasie podwojenia poziomu PSA przez ponad 12 miesięcy; 5-letnie przeżycie bez przerzutów wyniosło 88% w przypadku terapii hormonalnej i 92% w przypadku obserwacji. Zalecenia kliniczne dotyczące badania dotyczącego podejrzenia nawrotu raka prostaty Po prostatektomii, jeśli poziom PSA jest mniejszy niż 20 ng / ml, a tempo jego wzrostu jest mniejsze niż 20 ng / ml na rok, tomografia komputerowa jamy brzusznej i miednicy mniejszej jest mało informatywna. Endorektalne MRI pomaga wykryć miejscowy nawrót z niskim poziomem PSA (1-2 ng / ml). PET nie stał się jeszcze powszechny. Scyntygrafia ze znakowanymi przeciwciałami antygenu błony stercza umożliwia wykrycie nawrotu u 60-80% pacjentów niezależnie od poziomu PSA. Biopsję potwierdzającą miejscowy nawrót przeprowadza się po 18 miesiącach lub więcej po napromieniowaniu. [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20] Zalecenia kliniczne dotyczące leczenia nawrotów po radioterapii U niektórych pacjentów z wznową miejscową możliwa jest prostatektomia. W przypadku przeciwwskazań do zabiegu można wykonać brachyterapię, terapię HIFU lub kriodestrukcję. Przy możliwym nawrocie systemowym możliwa jest terapia hormonalna w przypadku raka prostaty. Zalecenia kliniczne dotyczące leczenia nawrotów po radykalnym leczeniu Prawdopodobna wznowa miejscowa po prostatektomii Możliwe jest radioterapia w dawce wynoszącej co najmniej 64 Gy, pożądane jest rozpoczęcie go na poziomie PSA poniżej 1,5 ng / ml. W innych przypadkach zaleca się monitorowanie z następową terapią hormonalną Prawdopodobna wznowa miejscowa po radioterapii W niektórych przypadkach możliwa jest prostatektomia, ale należy poinformować pacjenta o względnie wysokim ryzyku powikłań. W innych przypadkach zaleca się monitorowanie z następową hormonoterapią. Prawdopodobny systematyczny nawrót Wczesna terapia hormonalna spowalnia progresję i może zwiększyć przeżycie w porównaniu do opóźnionego. Terapia lokalna prowadzona jest wyłącznie w celach paliatywnych. [21], [22], [23], [24]
Czy takie wyniki morfologii są niepokojące. Mężczyzna lat 79. - leukocyty ma 3,4 norma 4,23 - 9,07tys/ul - L - erytrocyty ma 4,1 norma 4,63 - 6,08 mln/ul - L - hemoglobina ma 12,7 norma 13,7 - 17,5 g/dl - L - hematokryt ma 38,8 norma 40,1 - 51,00 % - L - MCV ma 94,6 norma 79,02,2 fl - H - MCH ma 31 norma 25,7 - 32,2 - MCHC ma 32,7 norma 32,3 - 36,5 - płytki krwi ma 168 norma 150 - 400 - RDW-SD ma 42,9 norma 35,1 43,9 - RDW-CV ma 12,4 norma 11,6 - 14,4 - PDW ma 13,4 norma 9,8 - 16,1 - MPV ma 11,2 norma 9,4-12,6 - P-LCR ma 35,1 norma 19,2- 47,0 - PCT ma 0,19 norma 0,17 - 0,35 - Neutrofile ma 1,31 norma 2,00 - 7,00 tys/ul- L - Limfocyty ma 1,54 norma 1,00 - 3,00 - Monocyty ma 0,19 norma 0,02 - 0,50 - Bazofile ma 0,05 norma 0,02 - 0,10 - Nautrofile ma 38,5 norma 40,0 - 80 % - L - Limfocyty ma 45,3 norma 20,00 - 40,00 - GLUKOZA ma 78 norma 70-99 - LIPIDOGRAM : *chol. całkowity 211 norma115 - 190 - H, *chol HDL ma 48 norma od 40, *chol LDL ma 149 norma do 130 - H, chol NIE -HDL ma 163 norma brak - trójglicerydy ma 71 norma do 150 - Sód ma 140 norma 136 - 145 - Potas ma 4,4 norma 3,5 - 5,1 - PSA ( przyjmuje lek na stałe, tylko przerost bez nowotworów w przeszłości, biopsja 3 lata temu , kontrolowany ) - ma 1,662 norma do 4,0 Leki: na prostatę, betalok na serce, wit D Był u lekarza ALKOHOLIKA który stwierdził ze takie wyniki to niiiic ma powtórzyć za 4 miesiące !! Tatko odczuwa zmęczenie. Agnieszka
po operacji raka prostaty forum